Dramatyczny list więźnia Guantanamo + zaproszenie na film i dyskusję JUTRO

Poniżej publikujemy pełną treść listu Samira Najiego, jednego ze 160 więźniów przetrzymywanych w Guantanamo. List otwarty więźnia bez zarzutów wywołał ogromną debatę na temat zamknięcia obozu w Gitmo. Napisany 15 kwietnia, nie został jednak dotąd przedrukowany przez żadne z polskich mediów.

Przypomnijmy, że spośród 779 osób aresztowanych od powstania obozu w Gitmo, jedynie sześciorgu postawiono jakiekolwiek zarzuty. Wiele z tych osób CIA torturowało także w Polsce za przyzwoleniem krajowych władz, m.in. ówczesnego premiera Leszka Millera, inicjatora Kongresu Polskiej Lewicy (jutro na Stadionie Narodowym). Więcej na temat udziału rządów, a także lekarzy w torturach więźniów CIA, już jutro w znakomitym filmie „lekarze w służbie mroku”. Projekcja filmu i dyskusja z działaczkami centrum praw konstytucyjnych w USA odbędzie się w nowym miejscu w Warszawie, w ramach inicjatywy „Na własnych zasadach”. Wydarzenie organizowane jest przez i dla osób, które odrzucają ideę Kongresu Polskiej Lewicy organizowanego przez kryminalistów, Kongresu Kobiet tworzonego przez szefową Konfederacji Pracodawców, a także komercyjną w tym roku Paradę Równości. Więcej na stronie www na własnych zasadach. Masz wybór. Działamy, nie gramy!

Obrazek
Jeden z ludzi tutaj waży 38 kilo. Inny 49. Ja ważyłem 66 kilo, ale to było miesiąc temu.

Jestem na strajku głodowym od 10 lutego i schudłem ponad 15 kilo. Nie będę jadł, dopóki nie przywrócą mi mojej godności.

Jestem więźniem Guantanamo od 11 lat i trzech miesięcy. Nigdy nie postawiono mi żadnych zarzutów, nie miałem procesu.

Mogłem być w domu lata temu, nikt tak naprawdę nie uważa mnie za zagrożenie, ale nadal jestem tutaj. Kiedyś pewien żołnierz powiedział, że byłem ochroniarzem Osamy bin Ladena, ale to była bzdura, jak coś wytrzaśnięte z amerykańskich filmów, które kiedyś oglądałem. Zresztą, oni sami już w to nie wierzą. Ale też nie obchodzi ich, jak długo tutaj siedzę.

Kiedy byłem w domu w Jemenie w roku 2000, przyjaciel z dzieciństwa powiedział mi, że w Afganistanie zarobię więcej niż te 50 dolarów miesięcznie, które dostawałem za pracę w fabryce, i że zdołam utrzymać rodzinę. Nigdy wcześniej nie podróżowałem i nie wiedziałem nic o Afganistanie, ale postanowiłem spróbować.

Źle zrobiłem, że mu zaufałem. Nie było pracy. Chciałem wrócić, ale nie miałem pieniędzy na samolot do domu. Po inwazji wojsk amerykańskich w 2001 uciekłem do Pakistanu, tak jak wszyscy wtedy.  Pakistańczycy aresztowali mnie, kiedy zapytałem, czy mógłbym zobaczyć się z kimś z ambasady Jemenu. Wtedy odesłali mnie do Kandaharu i wsadzili w pierwszy samolot do Gitmo.

Miesiąc temu, to było 15 marca, leżałem chory w więziennym szpitalu i odmówiłem jedzenia. Wpadła do mnie grupa z ERF (Oddział Szybkiej Interwencji),  uzbrojony oddział ośmiu żołnierzy policyjnych. Przywiązali moje ręce i stopy do łóżka. Siłą podłączyli do mojej dłoni kroplówkę. Byłem w tym stanie przez 26 godzin, przywiązany do łóżka. W tym czasie nie pozwalano mi korzystać z toalety. Włożyli mi cewnik, co było bolesne, poniżające i niepotrzebne. Nie pozwolili mi się nawet modlić.

Nigdy nie zapomnę, kiedy po raz pierwszy umieścili w moim nosie rurkę do karmienia. Nie jestem w stanie opisać, jak bardzo bolesny jest ten sposób karmienia. Kiedy ją wpychali, chciałem zwymiotować, ale nie mogłem. Odczuwałem potworny ból w klatce piersiowej, gardle i żołądku. Nigdy wcześniej nie doświadczyłem takiego bólu. Nigdy też nie życzyłbym nikomu tak okrutnej kary.

Nadal jestem zmuszany do jedzenia. Dwa razy dziennie przywiązują mnie do krzesła w mojej celi. Moje ramiona, nogi i głowa są przywiązane pasami. Nigdy nie wiem, kiedy przyjdą. Czasami przychodzą późno w nocy, o 23.00, kiedy już śpię.

Teraz tak bardzo wielu z nas jest na strajku głodowym, że brakuje im wykwalifikowanej kadry medycznej do przeprowadzania karmienia siłą. Nic nie dzieje się w regularnych odstępach czasu.  Karmią siłą ludzi całą dobę.

Podczas jednego takiego karmienia pielęgniarka wepchnęła mi w żołądek rurkę o długości 45 cm, raniąc mnie przy tym bardziej niż zwykle, robiąc wszystko bardzo gwałtownie. Poprosiłem tłumacza, żeby zapytał lekarza, czy procedura została wykonana prawidłowo czy też nie.

To było tak bolesne, że zacząłem błagać ich, aby przestali mnie karmić. Pielęgniarka odmówiła. Kiedy kończyli, część „jedzenia” wylała się na moje ubranie. Poprosiłem ich o zmianę ubrania, ale strażnik odmówił mi i tego ostatniego skrawka mojej godności.

Kiedy przychodzą przywiązać mnie do krzesła, a ja się nie godzę, wołają oddział ERF. Tak więc mam wybór. Albo mogę wykorzystać swoje prawo do protestowania przeciwko mojemu zamknięciu i zostać pobitym, albo mogę poddać się bolesnemu karmieniu z użyciem siły.

Jestem tutaj nadal, ponieważ prezydent Obama odmawia odsyłania internowanych z powrotem do Jemenu. To nie ma sensu. Jestem istotą ludzką, nie paszportem, i zasługuję na to, aby być traktowanym jak człowiek.

Nie chcę tu umrzeć, ale dopóki prezydent Obama i prezydent Jemenu niczego nie zrobią, każdego dnia tutaj ryzykuję, że umrę.

Gdzie jest mój rząd? Podporządkuje się wszelkim „środkom ostrożności”, jakich chcą, tylko po to, aby wrócić do domu, nawet jeżeli są one zupełnie niepotrzebne.

Zgodzę się na cokolwiek, co sprawi, że odzyskam wolność. Mam teraz 35 lat. Wszystko czego chcę to jeszcze raz zobaczyć moją rodzinę i założyć własną.

Sytuacja jest krytyczna. Wszyscy internowani okrutnie cierpią. Co najmniej 40 osób prowadzi teraz strajk głodowy. Każdego dnia ludzie mdleją z wyczerpania. Wymiotowałem krwią.

Nie widać końca. Odmawianie sobie jedzenia i ryzykowanie, że umrzemy, to wybory, których dokonaliśmy.

Mam tylko nadzieję, że nasze cierpienia jeszcze raz zwrócą oczy całego świata na Guantanamo, zanim będzie za późno.

Samir Naji al Hasan Moqbel, od 2002 roku więziony w Guantanamo, z pomocą tłumacza języka arabskiego opowiedział swoją historię swoim prawnikom ze stowarzyszenia pomocy prawnej podczas jawnej rozmowy telefonicznej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *